1
Jaki instrument wybrać / Odp: Co zamiast DGX 670?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez pawelsz dnia Wczoraj o 21:02 »Myślę, że w DGX-670 problem leży bardziej w samym zachowaniu się tego uproszczonego względem wyższych modeli pianin Yamahy mechanizmu klawiatury GHS - we względnie powolnym powrocie fizycznego klawisza do położenia spoczynkowego, niż w jego oczujnikowaniu, choć oczywiście trzeci czujnik pozwala na ponowne wyzwolenie dźwięku bez konieczności powrotu klawisza do góry w położenie bliskie spoczynkowemu.
Klawiatury Rolanda (okres PHAIII/Ivory Feel jakieś 10 lat temu) również były dla mnie nieco "ospałe" w repetycji, mimo posiadania trzech czujników i nieco męczące przy szybkiej grze powtarzanych np. trójdźwięków. Ale to jest subiektywna sprawa i mogła wynikać z niedoskonałej techniki gry, szczególnie w tamtym czasie tuż po przejściu na klawiaturę młoteczkową z keyboardowej.
Niemniej jednak nie doświadczyłem tego zjawiska w klawiaturach Yamahy typu GH, GH3, NWX... Na P-525 nie grałem, natomiast jako były użytkownik P-515, a obecnie YC88, miałem okazję chwilkę poplumkać na CLP-735 bodajże (wariant GrandTouch-S bez drewna w białych klawiszach) i tam repetycja jest bardzo porównywalna, a w dodatku łatwiej gra się czarnymi klawiszami ze względu na ich głębsze zawieszenie w obudowie pianina w klawiaturach GrandTouch-S, niż w dotychczas stosowanych wariantach GH, GHE, BHE, GH3, NW, NW-STAGE, NWX, czy NW-GH3. Te warianty też różnią się między sobą delikatnie, a przynajmniej jest takie odczucie w różnych instrumentach w jakich są montowane. Klawiatura GrandTouch-S jest też miększa, lżejsza niż np. klawiatura NWX jeśli chodzi o tzw. downweight (ciężko mi znaleźć polski odpowiednik tego terminu w kontekście parametru klawiatury), być może ma nieco słabiej zamortyzowane dno klawiatury, bardziej słychać pukanie, ale może być to moje wrażenie wynikające z przyzwyczajenia do starszych mechanizmów bazowanych na GH wymienionych wyżej wymagających wg mnie nieco mocniejszego oparcia ręki na klawiaturze, a także mojego bardzo rzadkiego kontaktu z prawdziwym instrumentem akustycznym.
Reasumując z wymienionych na pewno polecam wypróbować P-525, jeśli wystarczy instrument typu domowego, a nie scenicznego.
Trzeci czujnik generalnie ułatwia szybkie powtarzanie dźwięków względnie cichych, natomiast gry gramy szybkie powtórzenia głośno, wtedy raczej korzystamy z górnego czujnika, bo klawisz mocniej uderzony mocniej odbije się w górę, zależy to jeszcze od szybkości powtórzeń, czy zwyczajnie zdąży przed kolejnym uderzeniem. Ale to już nas nie powinno specjalnie interesować, na instrumencie ma się grać wygodnie.
Klawiatury Rolanda (okres PHAIII/Ivory Feel jakieś 10 lat temu) również były dla mnie nieco "ospałe" w repetycji, mimo posiadania trzech czujników i nieco męczące przy szybkiej grze powtarzanych np. trójdźwięków. Ale to jest subiektywna sprawa i mogła wynikać z niedoskonałej techniki gry, szczególnie w tamtym czasie tuż po przejściu na klawiaturę młoteczkową z keyboardowej.
Niemniej jednak nie doświadczyłem tego zjawiska w klawiaturach Yamahy typu GH, GH3, NWX... Na P-525 nie grałem, natomiast jako były użytkownik P-515, a obecnie YC88, miałem okazję chwilkę poplumkać na CLP-735 bodajże (wariant GrandTouch-S bez drewna w białych klawiszach) i tam repetycja jest bardzo porównywalna, a w dodatku łatwiej gra się czarnymi klawiszami ze względu na ich głębsze zawieszenie w obudowie pianina w klawiaturach GrandTouch-S, niż w dotychczas stosowanych wariantach GH, GHE, BHE, GH3, NW, NW-STAGE, NWX, czy NW-GH3. Te warianty też różnią się między sobą delikatnie, a przynajmniej jest takie odczucie w różnych instrumentach w jakich są montowane. Klawiatura GrandTouch-S jest też miększa, lżejsza niż np. klawiatura NWX jeśli chodzi o tzw. downweight (ciężko mi znaleźć polski odpowiednik tego terminu w kontekście parametru klawiatury), być może ma nieco słabiej zamortyzowane dno klawiatury, bardziej słychać pukanie, ale może być to moje wrażenie wynikające z przyzwyczajenia do starszych mechanizmów bazowanych na GH wymienionych wyżej wymagających wg mnie nieco mocniejszego oparcia ręki na klawiaturze, a także mojego bardzo rzadkiego kontaktu z prawdziwym instrumentem akustycznym.
Reasumując z wymienionych na pewno polecam wypróbować P-525, jeśli wystarczy instrument typu domowego, a nie scenicznego.
Trzeci czujnik generalnie ułatwia szybkie powtarzanie dźwięków względnie cichych, natomiast gry gramy szybkie powtórzenia głośno, wtedy raczej korzystamy z górnego czujnika, bo klawisz mocniej uderzony mocniej odbije się w górę, zależy to jeszcze od szybkości powtórzeń, czy zwyczajnie zdąży przed kolejnym uderzeniem. Ale to już nas nie powinno specjalnie interesować, na instrumencie ma się grać wygodnie.

Ostatnie wiadomości